Jamna

W dwa dni udało nam się przejechać 224 km.  Dużo i niedużo. Dzisiejszy dzień składał się z długich, mozolnych podjazdów, ale też ze stromych i szybkich zjazdów. Pogórze zobowiązuje.. Łydki trochę bolą, ale trzeba sobie było przypomnieć jak się po górach jeździ i przygotować się na większe wyzwania. Jezioro Rożnowskie zaliczone i gdyby pogoda dopisała to na pewno spędzilibyśmy tam więcej czasu. Dzisiaj i tak było lepiej, bo padało tylko przez chwilę i nie tak bardzo jak wczoraj, więc komfort jazdy był zdecydowanie większy. No i temperatura! Wczoraj cały dzień wahała się między 13 a 14 stopni, a dzisiaj 18-20, więc niemalże idealnie. Smile W drodze powrotnej musieliśmy się oczywiście zgubić. Ponieważ mapy wzięłam, ale tylko okolic jeziora, to polegać musieliśmy na gpsie i własnej znajomości trasy. I jak zwykle to wcale nie jest tak, że jakąś okolicę znamy. Wystarczy raz skręcić w inną drogę i już się jest zupełnie nie w tym miejscu. Raz szukając drogi wjechaliśmy sobie np. w bardzo miły lasek i tak dobrze się zjeżdżało z górki, że kiedy lasek się skończył nad rzeczką wcale nie chcieliśmy wracać. Więc przez krzaki, przedzieraliśmy się wzdłuż brzegu szukając mostu, albo brodu jakiegoś. Znaleźliśmy całe szczęście, ale spotkanie z pokrzywami pozostawiło piekące bąble na nogach. Wszystko w myśl zasady, że zawracamy tylko w ostateczności. :D Poza tym znowu trochę błota, trochę mokrych łąk i trochę asfaltu. Rowery wyglądały po tych dwóch dniach jakbyśmy jechali przez bagna. Ale zostały już wykąpane i do domu wróciliśmy na takich czystych, że nikt by nie uwierzył, w to całe błoto SealedPozostaje tylko pranie, kąpanie i czekanie na kolejny weekend kiedy będzie można wybrać się gdzieś dalej.


Wyświetl większą mapę

Szczegółowy opis trasy tutaj

    Zdjęcia z wycieczki można zobaczyć w galerii