Olza

Dzie艅 pierwszy

Ach… co to by艂 za wyjazd. 馃檪 Od dawna kierunek na zach贸d chodzi艂 nam po g艂owach, ale jako艣 tak zawsze za daleko, czasu za ma艂o i w og贸le troch臋 nie po drodze. Ale w ko艅cu, okolice ma艂opolski s膮 pi臋kne, jednak czas by艂o zapu艣ci膰 si臋 gdzie艣 dalej. Poszuka膰 czego艣 jeszcze nam nieznanego.

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 W pi膮tkowe popo艂udnie zakupione zosta艂y bilety na poci膮g do Opola, na godzin臋 (o zgrozo!) 5:41, wi臋c wiecz贸r up艂yn膮艂 na szybkim pakowaniu, przygotowywaniu i spaniu. I tak o ma艂o nie zaspali艣my, gdy偶 budziki dzwoni艂y od 4, a wstawa膰 to si臋 w og贸le nie chcia艂o. W p贸艂 przytomni stawili艣my si臋 jednak na dworcu 10 minut przed odjazdem poci膮gu, wi臋c nie by艂o 藕le. Dziwnie si臋 wyje偶d偶a tak wcze艣nie rano, patrz膮c jak w knajpach na Kazimierzu ludzie jeszcze si臋 bawi膮 (lub dogorywaj膮 ;)), zw艂aszcza, 偶e jeszcze niedawno moje 偶ycie wygl膮da艂o podobnie. Zdecydowanie jednak bardziej mnie kr臋ci zwiedzanie i jazda na rowerze, ni偶 weekendowy kac.

聽 Poci膮g do Opola wi贸z艂 nas nieco ponad 2 godziny, wi臋c ju偶 o 8 byli艣my na dworcu. Pogoda pi臋kna i s艂oneczna, ciep艂o jak w lecie, normalnie bajka. Opole samo w sobie jest ma艂o ciekawym miastem, zw艂aszcza w sobotni poranek. Poza targiem staroci przy Rynku i rycerzami rozk艂adaj膮cymi swoje kramy z okazji jakiego艣 festynu, nie zauwa偶yli艣my nic ciekawego. By膰 mo偶e je艣li dotarliby艣my tam w jakim艣 innym terminie by艂oby inaczej. By膰 mo偶e… Jednak po wyjechaniu z miasta nad Odr臋, zachwycili艣my si臋. 艢wietna 艣cie偶ka biegn膮ca ca艂y czas nad rzek膮, z ca艂膮 infrastruktur膮 dla ludzi (艂awki i stoliczki co par臋 metr贸w, przyrz膮dy do 膰wicze艅) i bez t艂um贸w, kt贸re na bulwarach wi艣lanych s膮 zawsze. 馃檪 Po wyjechaniu z Opola jechali艣my troch臋 nad rzek膮, troch臋 przez wsie i okoliczne lasy. S艂onko ca艂y czas 艣wieci艂o i jecha艂o si臋 bardzo dobrze. W sumie nie mieli艣my te偶 偶adnych przyg贸d, opr贸cz zgubienia kilkakrotnie szlaku, wi臋c nawet ja nie mia艂am na co narzeka膰. 馃槈 I tutaj uwaga: szlaki s膮 bardzo dobrze oznaczone, pod warunkiem, 偶e jedzie si臋 przez miasto i 艣cie偶k膮 rowerow膮. Kiedy 艣cie偶ka wyje偶d偶a w pola, las lub na jakie艣 skrzy偶owanie trzeba u偶y膰 g艂owy, pos艂ucha膰 intuicji czy co tam chcecie (my korzystali艣my z GPSa ;)). Nie ma co liczy膰, 偶e na rozstaju dr贸g b臋dzie znak, kt贸ry powie, w kt贸r膮 stron臋 masz jecha膰. Ko艅c贸wk臋 trasy do Olzy (jakie艣 8 km) przejechali艣my po wale, szkoda tylko, 偶e zaczyna艂o si臋 ju偶 艣ciemnia膰 i wida膰 by艂o prawie nic, ale i tak lepsze to ni偶 asfalt. Na kemping trafili艣my, o dziwo, bez 偶adnego problemu. A 偶e byli艣my jedynymi osobami na polu namiotowym to nawet zni偶k臋 dostali艣my 馃檪 Kemping super, miejsce na wielkie ognisko, a dooko艂a stawy i mog臋 poleci膰 go ka偶demu, podejrzewam jednak, 偶e w sezonie s膮 tam ca艂e tabuny ludzi, no ale to ju偶 co kto lubi. Spa膰 poszli艣my dopiero o 1, r贸wno z ko艅cem kempingowej dyskoteki, ale chyba byli艣my tak zm臋czeni, 偶e nawet g艂o艣na muzyka by nam nie przeszkadza艂a we wcze艣niejszym za艣ni臋ciu.聽

Bilans dnia: 聽135,5 km; trasa: Opole – Krapkowice – K臋dzierzyn Ko藕le – Ku藕nia Raciborska – Olza.

Ca艂kowity dystans: 131.56 km
Najwy偶szy punkt: 235 m
Najni偶szy punkt: 154 m
艢rednia pr臋dko艣膰: 13.74 km/h
Pobieranie

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Drugi dzie艅 nie zacz膮艂 si臋 ju偶 tak s艂onecznie, z czego si臋 nawet ucieszy艂am – mia艂am spalone do艣膰 mocno czo艂o, nos i r臋ce, wi臋c brak s艂o艅ca by艂 du偶膮 ulg膮. W ramach 艣niadania „pyszna kawa” 3w1 i czas rusza膰 z powrotem. Do Krakowa kawa艂 drogi, wi臋c ju偶 nie mogli艣my sobie pozwoli膰 jak wczoraj na niespieszn膮 jazd臋 i zwiedzanie. Po kr贸tkim postoju na drugie 艣niadanie w Wodzis艂awiu 艢l膮skim, dalej droga wiod艂a nas do Jastrz臋bia Zdr贸j. Kiedy艣 ju偶 tam byli艣my na rowerach, wi臋c w ramach przypomnienia postanowili艣my zahaczy膰 o centrum zdrojowe. Oczywi艣cie niedziela, 艂adna pogoda, to i t艂um ludzi na ulicach. Posiedzieli艣my chwilk臋 w parku i pojechali艣my. Poniewa偶 od Olzy do Krakowa prowadzi trasa R4, chcieli艣my ni膮 jecha膰. Wcze艣niej nam si臋 cz臋sto gubi艂a, ale akurat w Jastrz臋biu jest do艣膰 dobrze oznaczona, niestety brak kierunkowskaz贸w. Po ok. 10 km (prawie ca艂y czas pod g贸rk臋, a jak偶e) ukaza艂 nam si臋 znak: Cha艂upki 10 km. Jak to? Przecie偶 dopiero stamt膮d przyjechali艣my. Troch臋 skonsternowani zatrzymali艣my si臋. Nadszed艂 czas poprosi膰 GPSa o pomoc. I okaza艂o si臋, 偶e to by艂a nasza zagubiona R4, kt贸r膮 powinni艣my od Olzy dojecha膰 do Jastrz臋bia. Troch臋 藕li, bo bez sensu stracili艣my czas, postanowili艣my wr贸ci膰 do Jastrz臋bia Zdr贸j drog膮, a nie szlakiem. I tutaj ja si臋 pytam: Czy nie mo偶na by postawi膰 strza艂ki na mi臋dzynarodowej trasie, 偶e w jedn膮 stron臋 jedzie si臋 w kierunku tym, a w drug膮 w tamtym? O ile偶 by艂oby 艂atwiej. Przez Jastrz臋bie si臋 jedzie i jedzie i jedzie, w pewnym momencie ju偶 si臋 zacz臋li艣my zastanawia膰 czy w og贸le stamt膮d wyjedziemy. Poniewa偶 by艂o ju偶 coraz p贸藕niej, a do domu wcale nie mieli艣my bli偶ej, nie pozosta艂o nam nic innego ni偶 trzyma膰 si臋 g艂贸wnej drogi. Przed O艣wi臋cimiem trafili艣my na Wi艣lan膮 Tras臋 Rowerow膮, kt贸r膮 mieli艣my przyjemno艣膰 ju偶 kiedy艣 jecha膰, wi臋c starali艣my si臋 jej nie zgubi膰. W pewnym momencie zacz臋艂o kropi膰, kolejny ju偶 raz zreszt膮, wi臋c nie przej臋li艣my si臋 za bardzo, ale nagle b艂ys艂o, zagrzmia艂o i zacz臋艂a si臋 ulewa. Nie bardzo da艂o si臋 jecha膰, wi臋c w poszukiwaniu schronienia zatrzymali艣my si臋 pod dachem jakiego艣 blaszaka. Kilka minut deszczu i tak zd膮偶y艂o nas solidnie zmoczy膰. Pierwszy raz te偶 w 偶yciu piorun uderzy艂 tak blisko nas, 偶e oboje z Bratem a偶 podskoczyli艣my. Wra偶enie niesamowite. Kolejne p贸艂 godziny sp臋dzili艣my obciekaj膮c z wody i czekaj膮c, a偶 deszcz przestanie pada膰. Jak si臋 troch臋 uspokoi艂o, pelerynki w kiesze艅 i jazda w dalsz膮 drog臋. Dochodzi艂a 19 i szanse, 偶e dotrzemy do Krakowa przed p贸艂noc膮 niestety mala艂y. W okolicy Zatora, kt贸ry przecie偶 dobrze znamy, przyszed艂 czas aby da膰 GPSowi mo偶liwo艣膰 zaprowadzenia nas do domu jak najkr贸tsz膮 drog膮. W zwi膮zku z tym trafili艣my nad stawy i pi臋kn膮 (zapewne, bo nic nie by艂o wida膰) 艣cie偶k臋 mi臋dzy nimi. Zero ludzi, ciemno艣膰, dziury, szuwary, wok贸艂 woda, zimno – 10 stopni i dziwne d藕wi臋ki wydawane przez zamieszkuj膮ce tam zwierz臋ta. Tym sposobem stracili艣my kolejn膮 godzin臋, kt贸ra nie przybli偶y艂a nas ani troch臋 do domu. W ko艅cu uda艂o si臋 wyjecha膰 na drog臋 krajow膮 nr 44 i przez Skawin臋 dojechali艣my do Krakowa. Ju偶 o 1 w nocy wprowadza艂am rower do domu. 馃檪

Bilans dnia: 184 km (nowy rekord!); trasa: Olza – Wodzis艂aw 艢l膮ski – Jastrz臋bie Zdr贸j – Go艂kowice – Jastrz臋bie Zdr贸j – Pszczyna – O艣wi臋cim – Zator – Spytkowice – Skawina – Krak贸w.

W sumie przejazd z Opola zaj膮艂 nam 聽21 godzin i pokonali艣my prawie 320 km. Nie藕le, nie? 馃檪

Ca艂kowity dystans: 170.44 km
Najwy偶szy punkt: 296 m
Najni偶szy punkt: 204 m
艢rednia pr臋dko艣膰: 15.19 km/h
Pobieranie