Tatry

Dzień pierwszy

Tatry dookoła objechać planowane były od roku chociaż specjalnie się nie przygotowywaliśmy do tego wyjazdu. Zmodyfikowana nieco trasa,  nie miała zacząć się w Krakowie lecz w Zakopanem. Wyszło troszkę kilometrów więcej (jakieś 200) Początek nie był łatwy, nie opracowaliśmy drogi i w trakcie jazdy szukając objazdu w celu uniknięcia Zakopianki trafił się nam przejazd ścieżką raczej pieszą niż rowerową,  wielkie kamienie uniemożliwiały jazdę, spory odcinek musieliśmy pchać nie lekkie rowery.DSC_4302 Pierwszego dnia nie udało się dotrzeć do wyznaczonego celu, którym był Czarny Dunajec. Nocleg znaleźliśmy w Bielance, agroturystyka u Górola, bo taką nazwę ujrzeliśmy planując rozbić już namiot w pobliskim lesie. Ciepło nie było, dobrze zatem że znalazł się nocleg pod dachem. Górol przyjął nas bardzo miło, nie mieliśmy za to okazji się pożegnać, ponieważ gospodarze wcześnie rano pojechali do pracy, zostawiając nam poczęstunek w postaci sera (bryndzy). 🙂  (98 km) MapaDSC_4537

Drugi dzień zaczęliśmy od bryndzy z kawą, później zmiana dętki która poprzedniego wieczora straciła jakimś cudem całe powietrze. Na szczęście było to już na podwórku u Górola. Przez Czarny Dunajec, dotarliśmy do Słowacji, podziwiając po drodze piękne widoki i drewniane zabudowania w Chochołowie.DSC_4309 Liptovsky Hradok okazał się naszym kolejnym miejscem noclegowym. Po drodze odwiedziliśmy Liptovsky Mikulas który to pierwotnie planowany  był na miejsce naszego odpoczynku, lecz po małej przerwie i pizzy, mały rekonesans w poszukiwaniu czynnego sklepu i decyzja, jedziemy dalej. Zakupy zrobiliśmy w końcu na stacji benzynowej i po przejechaniu kilku kilometrów DSC_4326trafiliśmy na autocamp, przy ognisku i piwku chwilę posiedzieliśmy, piekąc chleb z braku innych produktów nadających się do tego celu. 🙂   (93 km) Mapa

Trzeci dzień nie zapowiadał się zbyt dobrze, rano deszcz trochę zniechęcał do jazdy, wskoczyliśmy jednak w pelerynki i jazda w dalszą podróż, kierunek Stary Smokovec. Podziwiając szczyty  gór wyłaniające się z gęstych chmur, przez Liptovska Kokava fajną drogą przez lasDSC_4401 dojechaliśmy do Tri studnicky, miejsce w którym łączą się trzy źródła. Punkt wyjściowy na Krivań. Pogoda się poprawiła i w promieniach słońca mała przerwa na posiłek, przy okazji przygotowywania jedzenia Magda uwaliła się makrelą w pomidorach po uszy, zapach ryby towarzyszył nam do końca wycieczki.

Przez Strbske Pleso dojechaliśmy do TaDSC_4416transka Lomnica, zakupy i poszukiwanie noclegu, niedaleko w Stara Lesna znaleźliśmy pole namiotowe z widokiem na góry, nad ranem za ciepło nie było, ale dało się wytrzymać, tym bardziej że zapowiadała się ładna pogoda i słonko grzało od świtu. (64 km)Mapa
Dzień czwarty nie był rekordowy pod względem kilometrów, przekroczyliśmy co prawda granicę, ale kilka kilometrów dalej po mozolnej wspinaczce postanowiliśmy zatrzymać się w schronisku na Głodówce, puste schronisko, widok na Tatry, jedzenie wszystko przemawiało za postojem i tak się stało. Ciepły prysznic, wieczorem ognisko, tym razem udało się zorganizować kiełbaski do pieczenia. Mają tam mały zwierzyniec, głodny kot który próbował dobrać się do kiełbasy, chyba przez godzinę robił podchody do naszej kolacji, w końcu odpuścił. Wrócił jak była zjedzona, polizał pustą miskę i zawiedziony odszedł. 🙂 Mają też bernardyna, który bardzo polubił Magdę, a może zapach ryby? 🙂  (42 km) Mapa

DSC_4762
Piąty dzień już w stronę Krakowa, przez Bukowinę Tatrzańską. Rano ostro wiało i lało, ale gdy wyjeżdżaliśmy było już tylko zimno. Do Nowego Targu wjechaliśmy w słońcu i na rynku kawkę wypiliśmy.DSC_4786 Dalej przez Rabkę, ogromny schabowy na obiad i w kierunku Dobczyc. A w Dobczycach Magda miała kryzys formy,  kilka górek było po drodze. 🙂 Dalej jechać nie chciała, dopiero po dłuższej przerwie udało mi się ją namówić na dalszą jazdę i jakoś udało się dotrzeć do Krakowa 😀 Super wycieczka, górzysta ale bardzo widokowa. 436 km,większość asfaltowa nie licząc kilku wyjątków. 1264 mnpm najwyższy punkt trasy. (140 km) Mapa

 

Zdięcia z wycieczki